Początek lutego, godzina 18.30. Temperatura: minus 16, odczuwalna: minus 21. Duża część szkół w stolicy z powodu mrozu została zamknięta. Młodzież bezpiecznie otula się w ciepłe koce w domowych zaciszach, popijając ciepłe kakao, chrupiąc grzanki z nutellą…
Tymczasem uczniowie z Kolegium św. Stanisława Kostki, jak co rano, o 8.00, stawiają się w szkole na zajęciach lekcyjnych. Część z nich idzie z pedagog do sklepu i kupują setki bułek, wędlinę, ser, warzywa. Wracają zmarznięci. Rozpoczyna się wyścig, kto zrobi smaczniejszą i bardziej kolorową KANAPKĘ Z SERCEM! Po zajęciach wracają do domu, by cieplej się ubrać i o godz. 18.30 spotkać się przy Dworcu Centralnym. Wiedzą, że zwłaszcza dzisiaj nie mogą zostać obojętni na krzywdę bliźniego. Bliźniego nie tylko wygłodzonego, ale zmarzniętego do szpiku kości.
Napotykają na sędziwą staruszkę, która uśmiecha się z daleka, jakby ich znała, jakby czekała, jakby była ich babcią… Cała dygocze, pytając: ma pani damską czapkę? A może coś słodkiego… Wszystkim przypomina się ich własna babcia. Babcia z wyjętymi z pieca gorącymi ciasteczkami, szarlotką cynamonową, pączkami. Babcia, która jest cała przesiąknięta zapachem łakoci… Tymczasem przed nami stoi, być może czyjaś „dawna” babcia. Dziś zapomniana, opuszczona, zostawiona na pastwę losu i przeszywającego mrozu. Tuła się wraz z setkami innych poodzieranych z godności ludzkiej babć, dziadków, ojców, matek, dzieci, sąsiadów, pracowników itd., będących obecnie w kryzysie bezdomności. I tak każdego dnia, walcząc, by organizm nie poddał się, by „zapomniał” o głodzie, by ciało „nie potrzebowało” się ogrzać.
„Babciu”, postaramy się być w kolejne poniedziałki, kiedy będzie następna „Wydawka na dworcu”. Przyjdziemy z jeszcze cieplejszym szalikiem dla ciebie. Wytrzymaj i czekaj na nas!