Święto Niepodległości w naszej szkole 

Święto Niepodległości w naszej szkole 

11 listopada przypadało Narodowe Święto Niepodległości. To bardzo ważny dzień nie tylko dla Polaków w kraju, ale również dla Polonii i wszystkich naszych Rodaków mieszkających za granicą. Co za tym idzie, w podniosły sposób sposób obchodziliśmy je w Polonijnym Liceum Kolegium św. Stanisława Kostki. 🇵🇱

A oto, jak szkolne obchody opisuje uczennica naszego Liceum, Olga Biriukowa:

“12 listopada obchodziliśmy w naszej szkole wyjątkowy dzień – Święto Niepodległości Polski. Uroczystości rozpoczęliśmy od wspólnego wyjścia do kościoła, gdzie modliliśmy się do świętego Andrzeja Boboli oraz patrona naszej szkoły, świętego Stanisława Kostki. Zapaliliśmy świece jako znak pamięci i wdzięczności za wolność, którą możemy się dziś cieszyć. Podczas nabożeństwa wysłuchaliśmy również pięknych, patriotycznych pieśni w wykonaniu naszego wspaniałego szkolnego chóru. Ich występ wprowadził wszystkich w podniosły i wzruszający nastrój. Po powrocie do szkoły pani dyrektor Ewa Petrykiewicz wygłosiła przemówienie, w którym podkreśliła znaczenie wolności, jedności i miłości do ojczyzny. Złożyła także wszystkim serdeczne życzenia z
okazji tego ważnego święta. Na zakończenie nadszedł najbardziej słodki moment dnia – ogromny tort z pięknym napisem: <Niepodległa – to ja, to ty, to my!> Każdy mógł spróbować kawałka tego magicznego ciasta. To był naprawdę wspaniały dzień! Dowiedzieliśmy się więcej o historii Polski i poczuliśmy się częścią tej wyjątkowej kultury poprzez wspólne przeżywanie tak ważnego święta”.

Niech żyje Niepodległa! 

Nazywam się Grigorii Chernyshov – jestem Polakiem. I jestem dumny ze swojej historii!

Nazywam się Grigorii Chernyshov – jestem Polakiem. I jestem dumny ze swojej historii!

Zacznijmy od czasów II wojny światowej. Na terenach dzisiejszego województwa podlaskiego, w okolicach Sokółki (po stronie Polski) i Grodziska (obecnie Białoruś), znajdowała się mała wieś Podbagoniki, licząca wtedy zaledwie 15 domów. Właśnie tam mieszkał mój prapradziadek Roman Sołowiej, który ożenił się z Nadieżdą Karnatowską. Jej ojciec – Mikołaj Karnatowski – był w połowie XVIII wieku naczelnikiem Zakładu Kolei w Petersburgu.

Roman i Nadieżda mieli wiele dzieci, a jednym z nich był mój pradziadek Leonid Sołowiej – człowiek orkiestra: dziennikarz, fotograf, nauczyciel, dyrektor szkoły i sołtys rodzinnej wsi. W czasie wojny Roman został uwięziony w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Leonid próbował go ratować – również trafił do obozu. Dzięki pomocy księdza udało się wykupić Leonida za 30 beczek miodu. Niestety, Roman zginął. W 1942 roku Leonid znów był zagrożony aresztowaniem. Uciekając przed Niemcami, został postrzelony w nogę – kula zmiażdżyła kość. Od tego czasu kulał, a później poruszał się na wózku inwalidzkim.

Pod koniec wojny urodziła się moja babcia. Dorastała w tamtych stronach, a na studia została – jak wielu w ZSRR – wysłana do Królewca (dzisiejszy Kaliningrad), gdzie poznała mojego dziadka. Po pewnym czasie wrócili w rodzinne strony. Mój dziadek uczył się w Pszczelinie, w dzisiejszym województwie mazowieckim. Później studiował na Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie oraz odbył praktyki w Krakowie. Z tego małżeństwa urodził się mój tata, który pracował i w Rosji, i na Białorusi. Tam poznał moją mamę. Pobrali się i zamieszkali w Królewcu, gdzie urodziłem się ja.

Po stronie mojej mamy wiadomo jedynie, że jej ojciec – Aleksander Zabrodzki – pochodził ze szlachty, jednak w czasie wojny musiał to ukrywać. Wszystkie dokumenty i informacje o jego pochodzeniu zaginęły.

Jak trafiliśmy do Polski?

Po ukończeniu szkoły podstawowej razem z moją siostrą Varvarą przeprowadziliśmy się do Polski. Miałem wiele obaw – bałem się, jak będę odbierany, mówiłem słabą polszczyzną, obawiałem się czy zostanę zaakceptowany. Wbrew wszystkim moim lękom – było pięknie. Ludzie przyjęli mnie z otwartością, miałem wielu przyjaciół i czułem się naprawdę dobrze. Dostałem się do Liceum świętego Stanisława Kostki w Warszawie – szkołę tę polecił nam główny konsul Polski w Królewcu w czasie, gdy składaliśmy wniosek o Kartę PolakaKartę Polaka otrzymaliśmy dzięki ogromnemu wysiłkowi włożonemu w poszukiwanie dokumentów naszych korzeni, aż wreszcie udało się odnaleźć archiwalny dokument potwierdzający naszą prawdziwą polską narodowość.

Choć wychowywałem się za granicą, nigdy nie wyrzekliśmy się naszej polskości. Na Boże Narodzenie co roku jeździmy do Zakopanego – zjeżdżamy na nartach, śpiewamy z góralami, świętujemy po polsku. W każdą niedzielę w naszej rodzinie obchodzimy „dzień polski” – mówimy tylko po polsku, używamy przysłów, oglądamy klasyczne polskie filmy i pielęgnujemy naszą tradycję. Nazywam się Grigorii Chernyshov – jestem Polakiem. I nigdy o tym nie zapomnę!

Dziękujemy!

Dziękujemy!

Po 10 latach towarzyszenia naszemu Kolegium przez Panią Prezydentową, Agatę Kornhauser-Dudę, przyszedł czas pożegnać się…

Pani Prezydentowa patronowała naszej szkole w wielu naszych przedsięwzięciach, wspierała nasze inicjatywy, spotykała się z nami w szkole, internacie, w Pałacu czy w Belwederze.
Zawsze podkreślała, że jest zaprzyjaźniona z naszą szkołą i czuje się cząstką jej społeczności. Jest dla nas ogromnym zaszczytem, że Pierwsza Dama od września 2015 roku do czerwca 2016 roku prowadziła jako wolontariuszka koło języka niemieckiego i uczestniczyła w wielu uroczystościach szkolnych.
Agata Kornhauser-Duda często podkreślała, że Kolegium jest szczególnym miejscem, w którym młodzież zza wschodniej granicy może mieszkać i kształcić się. “I właśnie ci młodzi ludzie stanowią naturalny pomost pomiędzy naszym krajem a Wschodem. Dzięki decyzji o edukacji w naszym kraju utrwalają więzi łączące ich z Polską, polskim językiem i polską kulturą” – zwracała uwagę Pierwsza Dama.

Pani Prezydentowo, z całego serca dziękujemy za Pani obecność w życiu

Społeczności Liceum Polonijnego

Jak świętowaliśmy 1 czerwca – Dzień Dziecka w naszej szkole…

Jak świętowaliśmy 1 czerwca – Dzień Dziecka w naszej szkole…

2 czerwca w naszej szkole odbyło się naprawdę niezapomniane święto z okazji Dnia Dziecka. Ten dzień był prawdziwym początkiem letniego nastroju i przyniósł uczniom i nauczycielom wiele uśmiechów, radości i niezapomnianych wrażeń! Już od rana w szkole panowała prawdziwie świąteczna atmosfera: grała muzyka, przygotowane były tematyczne strefy, a dzieci — w doskonałych humorach — nie mogły się doczekać rozpoczęcia zabawy.

Warsztaty robienia bransoletek
Dla dziewczynek przygotowano ciekawe warsztaty z robienia bransoletek z koralików. Pod okiem opiekunów i wolontariuszy dziewczynki uczyły się dobierać kolory, poznawały techniki zaplatania i z dumą prezentowały swoje pierwsze rękodzieła. Wiele z nich zrobiło bransoletki nie tylko dla siebie, ale też na prezent dla mamy, przyjaciółki czy siostry. To była nie tylko zabawa, ale i rozwijająca praca twórcza.

Drewniane modele do składania
Chłopców szczególnie wciągnęła strefa z drewnianymi modelami. Mieli oni okazję złożyć modele samochodów, samolotów, statków i wielu innych ciekawych konstrukcji. Uczestnicy skupiali się na pracy, wymieniali się poradami i wzajemnie sobie pomagali. Gotowe modele dzieci zabierały do domu jako pamiątkę z wydarzenia i dowód swojej pracy.

Malowanie twarzy (akwarela)
Ogromną popularnością cieszyła się również strefa malowania twarzy. Kolejka do artystów nie kończyła się przez cały dzień! Dzieci zamieniały się w tygrysy, motyle, superbohaterów i postacie z bajek. Ich twarze promieniały radością, gdy patrzyły na siebie w lusterku. Kolory, brokat i szerokie uśmiechy stworzyły prawdziwie magiczną atmosferę.

Ciekawe eksperymenty fizyczne
Jednym z najciekawszych i najbardziej edukacyjnych punktów programu była strefa eksperymentów fizycznych. Dzieci z zainteresowaniem obserwowały, jak zmienia się kolor cieczy, jak przedmioty „unoszą się” w powietrzu dzięki strumieniom powietrza, jak powstaje miniaturowy wulkan czy bańki mydlane o nietypowych kształtach. Niektórym eksperymentom towarzyszyły „wybuchy”, dym i efekty specjalne, które wywoływały salwy śmiechu i oklaski. Nauczyciele opowiadali o zjawiskach w przystępny i ciekawy sposób, co rozbudziło w wielu dzieciach chęć do dalszego odkrywania nauki.

Słodkości i poczęstunek
Nie zabrakło też słodkości! Wszystkie dzieci mogły skosztować waty cukrowej i kolorowych cukierków. Różowo-białe „chmurki” z waty cukrowej cieszyły się powodzeniem zarówno wśród młodszych, jak i starszych uczniów. Słodki smak tylko dopełnił atmosferę radości i beztroski. W naszej szkolnej cukierence słodkości wydawała pani Renatka – pszczółka oraz pani Kasia księżniczka.

To był prawdziwy dzień dzieciństwa — radosny, kolorowy, pełen uśmiechów i ciepła. Serdecznie dziękujemy wszystkim organizatorom, nauczycielom, rodzicom i uczniom, którzy pomogli stworzyć to piękne wydarzenie. Niech lato zacznie się właśnie takim uśmiechem, jaki widniał na twarzy każdego dziecka tego dnia!

Biryukova Antonina